• Duet elegancji

    - Od początku, czyli od 1999 roku zajmujemy sie także eleganckim towarem damskim - mówi Andrzej Grzenia, właściciel firmy BONUS MG. - W naszej ofercie znajdą panie garsonki, płaszczyki, kurtki, suknie itp.

    więcej
  • Czy już gorzej słyszę?

    Rozmowa z Bożeną Kłopocką – protetykiem słuchu i z-cą kierownika oddziału firmy GEERS Akustyka Słuchu w Starogardzie Gdańskim.

    więcej

Aktualne wydanie

KONTROWERSYJNY PRZEGLĄD

Jabłowo. 21 marca odbył się w Jabłowie XI Powiatowy Turniej Kół Gospodyń Wiejskich powiatu starogardzkiego.Piękne stoły wielkanocne, ciekawe wątki w konkursie fotograficznym, potrawy świąteczne, barwne stroje i pomysłowe prezentacje słowno-muzyczne złożyły się na rywalizację 6 grup KGW z Barłożna, Bobowa, Koteż, Lipinek Szlacheckich, Nowego Wieca i Zblewa. Kontrowersyjny okazał się jeden z elementów programu narzuconego "z góry", który był stałym punktem eliminacji  turniejów KGW w całym województwie pomorskim

 

 

Zatytułowano go: "Konkurencja wokalna pod nazwą: Piosenka kabaretowa z inscenizacją 'dżender'". Z tego też powodu w turnieju wzięło udział mniej Kół niż zwykle. Program eliminacji gminnych i powiatowych był narzucony przez osoby decydujące o nim w obrębie województwa pomorskiego.

Turniej wygrało KGW z Bobowa. Będzie ono reprezentowało powiat starogardzki w rywalizacji wojewódzkiej.

Komentarz do Turnieju Kół Gospodyń Wiejskich woj. pomorskiego w 2015 r.

Rodzina jest podstawowym ogniwem tożsamości narodowej i kulturowej Polaków, uczy o. prof. Leon Dyczewski, znakomity naukowiec i badacz socjologii kultury (KUL). Podkreśla on, że to właśnie przez polską rodzinę dokonuje się w narodzie polskim całościowa wymiana wartości i doświadczeń życiowych pomiędzy pokoleniami. Największe i najpiękniejsze nasze wartości, w tym poczucie bycia chcianym i kochanym zapewniała przez wieki szczęśliwa rodzina. Szczęśliwa nie koniecznie ze względu na dobra materialne, ale na więzi. Stąd wychodzili wielcy polscy bohaterowie i oddani patrioci. Rodzina, nade wszystko polska chrześcijańska rodzina zawsze uczyła o najwyższych wartościach streszczanych w haśle: Bóg, Honor, Ojczyzna.

A tymczasem, wbrew całej naszej tradycji i sprawdzonym przez wielowiekowe doświadczenie relacjom międzyludzkim, nachalnie próbuje się dzisiaj w Polsce te tożsamościowe pewniki podważyć i zniszczyć. Temu służy zjawisko, albo inaczej mówiąc, ideologia gender (dżender). Jest ona, jak przypomina M. A. Peeters, punktem kulminacyjnym tzw. zachodniej rewolucji kulturowej, która w ślad za niektórymi filozofami ogłosiła śmierć Boga a wraz z tym swoistą śmierć człowieka. Owa śmierć człowieka zjawiła się jako produkt pomysłu stawiającego na piedestał ludzki popęd, iście zwierzęcy, ludzkie „superego” a przyjemność uczyniła główną motywacją ludzkiego działania. Gender buduje na zasadzie, że należy wyzwalać się ze wszystkiego, z własnej płci, z zależności rodzinnych, z wszelkich praw i wartości do tej pory uznawanych. Filozofowie, którzy stoją u podstaw gender ogłosili „śmierć ojca i śmierć matki”, bo należy odrzucić wszelkie ojcowskie naciski w wychowaniu młodego pokolenia a kobiety „wyzwolić z niewoli reprodukcji” (M. Sanger), czyli z macierzyństwa. Pod hasłem „równości” wszystkich stworzono ideologię „płci społecznej” a w praktyce oznacza to „powszechną destabilizację tożsamościową i instytucjonalną i radykalny przewrót” (M. A. Peeters).

Cała nasza, polska historia pokazała, iż siłę poszczególnych regionów Polski (I. Bukowska-Floreńska), ducha obronności, bezwarunkową pracę na rzecz dobra wspólnego, które określa się Ojczyzną, Polacy wynosili z rodzinnego domu. Domu, który był „ściśle związany z narodem” (L. Dyczewski). Domu rodzinnego, w którym matka i ojciec byli autorytetami i ostoją najwyższych wartości. W Polsce też o wiele bardziej szanowano kobietę, która nawet wymiarze społeczno-politycznym zyskała wcześniej pełne prawa wyborcze (w 1918 r.) niż kobiety w Wielkiej Brytanii (1928), we Francji (1944), we Włoszech (1945) czy w Szwajcarii (1971).

Do czego chcą więc przekonać Polaków, Pomorzan ambasadorowie „gender”, którzy wymusili na wspaniałych, pracowitych, kochających Pana Boga, swoje rodziny, swój region, swoje gminy i powiaty członkinie Kół Gospodyń Wiejskich?!

Z pracy w Radiu Głos, które działa od 1994 r. nie jesteśmy w stanie wyliczyć uroczystości, wystaw, konkursów, turniejów, imprez kulturalnych, w których możemy podziwiać i z uznaniem promować działalność tych grup lokalnych. W historii Polski są one obecne od 1877 r. To czas zaborów, gdy panie w środowiskach wiejskich, w sposób zorganizowany zaczęły bronić polskości, tradycji, podstawowych praw. Na Pomorzu już od 1866 r. w Piasecznie działało w tym charakterze Towarzystwo Gospodyń. KGW w odradzającej się od 1989 r. suwerenności narodu polskiego są wprost społecznym nośnikiem polskości, kultury regionów, szczerej religijności, są więc niezmiernie wartościowym pomostem pomiędzy historią a przyszłością. Najczęściej barwnie, wesoło, w oparciu o własną pomysłowość, rozwijanie talentów i dziedzictwo wyniesione ze swoich domów rodzinnych i „non profit” uczą kochać Ojczyznę – Polskę i tzw. „małe ojczyzny”. Robią to urozmaicając swój przekaz rodzimymi potrawami, czemu towarzyszy ogromna ich pracowitość, według starego przysłowia „przez żołądek do serca”.

W tym kontekście tematyka gender jest nie tylko karkołomnym wyczynem, ale działaniem wrogim wobec tychże wspaniałych polskich kobiet. Czymkolwiek kierowali się twórcy pomysłu, aby żądać od uczestniczek turniejów KGW województwa pomorskiego piosenek i inscenizacji o gender, to był to pomysł bardzo szkodliwy i niegodziwy. Chwilami mający znamiona zaplanowanego ośmieszenia ich i wymuszenia na tak szacownym i zasłużonym gronie mentalnościowej tragifarsy.

Z obserwacji Turnieju w Jabłowie można jednak zauważyć od wieków znaną w narodzie polskim prawidłowość, że postawa ludu, jak mówiono o mieszkańcach wsi, wobec najwyższych wartości była o wiele bardziej godna naśladowania niż tzw. elit. W socjologii mówi się o „tożsamości napiętnowanej”, gdy kogoś nie stać na wierność wartościom uznawanym przez grupę społeczną, z której on się wywodzi (M. Świątkiewicz – Mośny). Nie powinien on jednak ze swojej ułomności czynić zasady, która ma się stać normą dla innych.

więcej:www.radioglos.pl